Nowy Rok… Nowe siły, pomysły i doświadczenia
Boby na troszkę powrócili by pomurować ściankę działową na górze, również wokoło całej powierzchni na górze na trzy pustaki bo ścianki kolankowej nie mamy, (krokwie spoczywają na wieńcu), zrobić wylewkę pod schody i wejście do domu od frontu no i wymurować kanał w garażu z bloczków. Tak więc dziś murowali a my obgadywaliśmy sprawę tynków i wylewek z inną firmą i pod koniec marca nas w kajet wpisali. W między czasie prowadziliśmy rozmowy z doświadczonymi z branży na temat kolejności, zasad i wykonania ocieplenia wewnątrz i na zewnątrz domku. Jakie tynki, dlaczego i co po kolei. Przede wszystkim na co każdy nas uczulał, to osuszenie właściwe ścian i podłóg zanim zacznie się ocieplać. Wiadomo, teraz elektryk ma pole do popisu. Ale potem robimy tynki wewnątrz, cementowo-wapienne, maszynowo, schną dość szybko nie mają takiej ilości wody co gipsowe i są twardsze. Następnie ma hydraulik poprowadzić wodę i inne rurki tam gdzie trzeba. No i podłogówkę. Potem czas na wylewki… i dopiero jak dobrze wyschną i odparuje wilgoć, można zabierać się za wełnę jaka trafia między krokwie. Ważne… musi być przestrzeń pozostawiona pomiędzy deskami a wełną (mamy odeskowany dach), nie wolno upychać wełny, u nas są duże krokwie i mamy 22-23 cm i wkładamy tam 20 cm wełnę, a resztę na sufit czyli płytę gips-kart. Boby chcieli nam teraz ocieplać z zewnątrz styropianem, ale chcemy z tym poczekać do czasu aż zrobi się na zewnątrz ciepło i wszystko pięknie powysycha. Może komuś coś tym podpowiem, może podsunę pomysł, bo po to też takie blogi istnieją No to lecę wznieść toast z moim małżonkiem ;) – 21 lat temu byliśmy już po pierwszym walcu dla nowożeńców, toastach „gorzko, gorzko” w oczekiwaniu na oczepiny i zabawy do rana… szczęśliwie przeżyliśmy kolejną rocznicę
Pozdrawienia cieplutkie z Piernikowa... buziole
Komentarze